bańki

Bańki – domowy sposób na przeziębienie

Zaczął się ten okres, w którym często słyszy się, bądź czyta na temat katarów, przeziębień, kaszlu, i innych tego typu zachorowań. Dużo dyskusji jest na temat tego czy przyprowadzać dziecko z katarem do przedszkola czy nie. Są oczywiście zwolennicy i przeciwnicy takich praktyk. Ci pierwsi uważają, że to wszystko zależy od rodzaju kataru, ci drudzy chętnie zamknęliby drzwi przedszkola przed rodzicami, którzy przyprowadzają do przedszkola zakatarzone dzieci.

Mówi się, że dziecko, które zaczyna swoją przygodę z placówkami edukacyjnymi i tak swoje musi odchorować. Można powiedzieć, że Antoninka i Staś powinni już być przez te wszystkie lata zahartowani, przecież chodzili już kilka lat do żłobka. W żłobku bywało różnie raz lepiej raz gorzej.

Tosieńka jak poszła do przedszkola, to prawie wcale nie chorowała. W minionym roku do przedszkola poszedł i Staś. Cieszyłam się i myślałam na wyrost, że choroby mamy już za sobą . Jak to mówią „Nie chwal dnia przed zachodem słońca”, pospieszyłam się z tą moją radością, ponieważ w zeszłym roku moje dzieci chorowały dużo więcej niż zazwyczaj i nie byłam tego w stanie w jakikolwiek sposób wytłumaczyć. Chorowali oczywiście naprzemiennie, jedno zarażało drugie.

Związane z tym były oczywiście częstsze wizyty u pediatry. Raz trafiliśmy do lekarki, która nas nie prowadziła i od niej po raz pierwszy usłyszałam o bańkach. Oczywiście wiedziałam o ich istnieniu, ale jeszcze nikt mi ich nie zalecał. Nie zdecydowałam się wtedy na nie. Za jakiś czas byliśmy ponownie u naszej pediatry i ona również wspomniała o bańkach. Pomyślałam, że może warto je wypróbować. Wtedy dokładnie wypytałam ją o wszystko. Tak zaczęła się nasza przygoda z bańkami.

Bańki kupiliśmy zaraz po wyjściu od lekarza i stawialiśmy je tego samego dnia. Nie ukrywam przeżywałam to bardzo. Bałam się, że mogę zrobić coś źle, i obawiałam się, że dzieci, a szczególnie Staś nie do sobie tych baniek postawić. Dzieci mnie zaskoczyły, nie tylko pozwoliły sobie bańki postawić, ale także spokojnie z nimi leżały. Jak widać nie ma co czegoś zakładać, tylko trzeba to sprawdzić.

Istotne informacje

Możecie spotkać się z bańkami  ogniowymi i bezogniowymi. Do domowego użytku lepiej zdecydować się na bańki bezogniowe, są bezpieczniejsze i łatwiejsze w obsłudze.

Bańki bezogniowe mogą być:
– szklane, kształtem przypominające ogniowe, ale wyposażone w górnej części w zaworek pozwalający na odessanie powietrza – i takie bańki my mamy,
– silikonowe lub gumowe, które działają na zasadzie przyssawki – ściśniętą palcami bańkę przystawia się do skóry, a sprężystość ściany sprawia, że bańka powraca do swojego pierwotnego kształtu, wytwarzając w swoim wnętrzu podciśnienie.

Bańki można dostać w aptece. W zestawie z bańkami szklanymi jest pompka, którą regulujemy siłę przyssania.

W opakowaniu z bankami znajduje się ulotka w jakich miejscach je stawiać, na jak długo, i jak często.

Bańki może stawiać nawet rodzic, nie jest do tego potrzebna wykwalifikowana pomoc medyczna.

Są pewne przeciwwskazania do stawiania baniek, na przykład wysoka temperatura, u dziecka powyżej 38 stopni C, albo jakieś chorobowe zmiany skórne.

Jak stawiać bańki

Zadbaj o to, żeby w pomieszczeniu, w którym będziesz stawiać bańki było ciepło.

Natłuść skórę chorego, na przykład oliwką (my do tego używamy smalcu gęsiego).

Bańki najwygodniej stawia się jak chory leży na brzuchu.

W przypadku baniek szklanych możesz zaobserwować  stopień wessania skóry wewnątrz bańki.

Baniek nie stawiamy na kręgosłupie tylko po jego obu stronach.

U dzieci stawia się od dwóch do trzech baniek po każdej stronie. Ja u Stasia stawiam po dwie, a u Tosieńki po trzy. Wynika to też z wielkości ciała, a co za tym idzie z powierzchni do stawiania.

Można dziecko, które ma postawione bańki przykryć kocem, ja tego nie robię.

Bańki u dzieci trzyma się maksymalnie do 5 minut.

Aby ściągnąć bańkę wystarczy uchwycić skórę blisko bańki, powstałe otworki spowodują odessanie.

Po bańkach najlepiej dziecko ciepło ubrać i położyć pod kocem. My bańki stawiamy najczęściej przed spaniem, więc potem już wskakujemy w pidżamie pod kołderkę.

Stawianie baniek u dzieci poniżej siódmego roku życia można powtórzyć dopiero po tygodniu, u dzieci starszych można stosować terapię dwa razy w tygodniu.

Czy stawianie baniek boli

Jeśli ufać opiniom moich dzieci, to bańki nie bolą. To chyba lepsze zapewnienie niż moje.

Osobiście nie miałam jeszcze stawianych baniek, choć pewnie dzisiaj wieczorem właśnie się na to zdecyduję, bo właśnie dopada mnie jakieś choróbsko.

Co do dzieci, to pierwsze stawianie baniek w tym sezonie mamy za sobą, rozchorował się Staś. Wyleżał spokojnie z bańkami pięć minut, a po dwóch dniach chciał mieć stawiane bańki ponownie, i musiałam mu tłumaczyć, że to za szybko.

Kończąc chciałam jeszcze przytoczyć słowa lekarki, u której leczyła się Agnieszka Maciąg. Zapytana przez panią Agnieszkę

„Pani doktor, a dlaczego te bańki poleciła mi pani tak późno, po tylu dawkach antybiotyków?!” 

odpowiedziała

„Nie polecam takich metod, ponieważ moi pacjenci sobie tego nie życzą! Chcą dostać nowoczesną tabletkę, która w kilka dni postawi ich na nogi. Gdy kiedyś proponowałam naturalne metody byłam wyśmiewana, więc przestałam. Natomiast cała moja rodzina jest leczona właśnie w ten sposób”.

Rzeczywiście leczenie naturalnymi sposobami trwa dłużej, ale jestem przekonana, że jest zdecydowanie lepsze dla naszego organizmu. Co nie zmienia faktu, że są sytuacje, w których trzeba sięgnąć po leki.

 

 

 

Udostępnij na:
Facebooktwittergoogle_pluspinterest

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *