Jak okiełznać małego złośnika

Jako mama cieszę się, że moje dzieci mają własne zdanie i potrafią zawalczyć o swoje.

Rodzicielskie trudy

Zawsze uważałam, że rodzicom jest trudniej z dzieckiem, którego wszędzie jest pełno, i które nie koniecznie chce robić to czego byśmy od niego oczekiwali. I jeśli nie chodzi o rzeczy oczywiste typu mycie zębów, założenie czapki i rękawiczek na mróz, to ja odpuszczam. W granicach rozsądku pozwalam dzieciom jeść to na co mają ochotę, ubierać się w to w co chcą czy też oglądać bajki, które im się podobają, a których fenomenu  ja nie rozumiem.

Może i wolałabym spokojne, grzeczniutkie dziecko. Jedno z takich jak ostatnio widziałam u lekarza. Czworo dzieci siedziało grzecznie przy rodzicach, a moje ciekawe wszystkiego musiały wszystko pooglądać, popytać co to jest i do czego to służy.

Przyszłość dziecka

Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że o ile jest mi teraz nieco trudniej niż rodzicom wyżej wymienionych dzieci, to moim dzieciom będzie łatwiej jak już będą starsze.

Pójdą zapytają, załatwią, wejdą. Po prostu dadzą sobie radę w życiu. Nie znaczy to, że teraz mogą robić co chcą i wchodzić mi na głowę. Co to, to nie! Zdaję sobie sprawę, że dziecko żeby czuć się bezpiecznie potrzebuje też wyznaczenia granic. Wiadomo, że nie zawsze te granice mu się podobają, ale jednak czuje się kochane. Wie, że ktoś się o nie troszczy, że nie jest rodzicom obojętne.

Obecna rzeczywistość

Są jednak takie sytuacje, które i mnie są w stanie wyprowadzić z równowagi, i z którymi swoimi sposobami walczyłam i nie ukrywajmy, że walczę nadal . O jednej z takich sytuacji napisałam tutaj. Chociaż i tak uważam, że nie jest źle. Widywałam w swoim życiu różne dziecięce histerie, począwszy od histerycznego wrzasku, poprzez tupanie nogami, a skończywszy na kładzeniu się na podłodze.

W naszym przypadku występował na szczęście tylko płacz. Ewentualnie do tego założenie rąk i stanięcie jak słup soli. Ostatnio i tego już za bardzo nie ma. Może dzieci już są starsze, a może po prostu wiedzą, że to i tak nie pomoże. Dlaczego?

Bo jestem konsekwentna. O konsekwencji już kiedyś pisałam. Poza tym wcześniej brałam pod uwagę też inne czynniki i zastanawiałam się dlaczego tak się dzieje i dlaczego właśnie w tym momencie dziecko reaguje złością.

Nie zrozumcie mnie źle, to nie tak, że ja tak zupełnie na trzeźwo analizowałam każdą sytuację. O nie. Czasami bunt małego złośnika odbierałam spokojnie, a czasami we mnie wrzało. Wydawałoby się, że sytuacje do siebie bardzo podobne, a tak skrajne reakcje, no wiecie hormony różnie na kobietę wpływają – koniec wymówek.

Co mi pomaga? Oto kilka punktów.

Przeanalizuj sytuację

Może okazać się, że dziecko jest na przykład zmęczone. To może dotyczyć dzieci w różnym wieku. My dorośli przy skrajnych wahaniach pogody niejednokrotnie jesteśmy znużeni, marudni i najchętniej wskoczylibyśmy pod kocyk.

A może jest głodne i dlatego w sklepie sięga po wiele produktów czym wyprowadza Cie z równowagi. Czy tak nie jest, że nawet dorośli nie powinni chodzić głodni na zakupy spożywcze, bo wtedy do ich koszyka trafia więcej produktów niż przewidzieli.

Poświęcaj dziecku codziennie czas

Czas, który będzie tylko dla niego. Bez bajek lecących w tle, bez komórki, laptopa. Tylko Ty i dziecko. Dziecko będzie czuło, że je kochasz, ze się nim interesujesz i nie będzie czuło potrzeby zwracania na siebie uwagi histeriami. A bywa i tak. Dziecko potrzebuje Twojej uwagi i nie ważne czy jest to krzyk rodzica, ważne że jest jego reakcja.

Konsekwencja

O niej już wspominałam. Konsekwencja ułatwia dzieciom i nam życie, choć wydawałoby się inaczej. Czyż nie łatwiej jest kupić dziecku lizaka choć wcześniej powiedziało się, że dzisiaj, z jakiegoś tam powodu, nie będzie słodyczy. Kupując lizaka można uniknąć płaczu dziecka i własnej frustracji na zaistniała sytuację. Jednak w ten sposób pokazujemy dziecku, że płaczem zawsze może uzyskać to czego chce. A z czasem jego wymuszające reakcje mogą się nasilić. Nie znaczy to, że czasami nie można odstąpić od tego co się powiedziało, ale tylko czasami i wtedy warto wytłumaczyć dziecku dlaczego zdanie zostało zmienione.

Ustalenie granic

Dziecko jak każdy ma prawo do płaczu, złości, niezadowolenia. To są równie ważne odczucia jak zadowolenie, szczęście, radość. Pozwól dziecku je wyrażać, ale wyznać granice, których nie powinno przekraczać. Przykładowo jak jest złe nie może bić rodzeństwa, albo nie może rzucać produktami w sklepie … Możesz tez zaproponować mu bezpieczną formę wyładowania np. podskoki czy rzucanie piłką na podwórku.

Zachowaj spokój

Wiem, to może się okazać jedną z trudniejszych rzeczy, ale jest to możliwe. Może nie zawsze uda Ci się zapanować nad sobą. Mi też nie zawsze się udaje, ale warto próbować. Dlaczego? Ponieważ nasza złość jeszcze bardziej będzie potęgować zachowanie dziecka.

Jak trzeba izoluj

Czasami są takie sytuacje, w których albo dziecko ciężko uspokoić, albo Ty jesteś tak zdenerwowana, że boisz się, że nie zapanujesz nad sobą. Wtedy warto odizolować od  zaistniałego problemu albo dziecko, albo siebie. Ja czasami jak nie mogę uspokoić mojej dwójeczki, to odsyłam każde do innego pokoju. Jak się uspokoją, to mogą z powrotem bawić się razem.

Czasami natomiast zdarza się, że to ja wychodzę do innego pokoju żeby policzyć do dziesięciu (często i sto nie wystarcza) i się uspokoić. Ten sposób warto też zastosować np. w sklepie. Jeśli dziecko wymusza coś i jest coraz gorzej, a Ty nie chcesz mu ulec (BRAWO), to warto wtedy wyjść ze sklepu i poczekać, aż się uspokoi. Przed kolejnym wejściem porozmawiaj z dzieckiem i wytłumaczyć, że jeśli znów będzie krzyczało czy płakało, to ponownie będziecie musieli wyjść ze sklepu.

Czy to jest trudne? Myślę, że nie, ale łatwe też nie jest.

Udostępnij na:
Facebooktwittergoogle_pluspinterest

13 thoughts on “Jak okiełznać małego złośnika”

  1. To jest najtrudniejsze w rodzicielstwie, jednocześnie być konsekwentnym, ale liczyć się z potrzebami i uczuciami dziecka (zmęczenie itd).

  2. Ja mam dwulatka na swoim pokładzie i nie licząc drobnych sytuacji „buntu”, jest „grzecznym” chłopcem (o ile w ogóle można tak mówić o dziecku :P). Stosuję wszystko to, o czym piszesz, ale nie jest to łatwe – czasem trzeba odpuścić, a czasem podkręcić śrubę. To jak błądzenie po omacku. Żadne rady nie zastąpią rozsądku i miłości 🙂

  3. Z tego co mi rodzice opowiadali to właśnie byłem dzieckiem, które wszystko i wszędzie musiało dotknąć, wiedzieć itd. Szybko się denerwowałem, jak czegoś nie dostałem :X ojj były awantury. Ale rodzice zwykle nie zwracali na mnie w takich sytuacjach uwagi i podobno jak szybko zaczynałem tak szybko kończyłem wrzeszczeć 😀

  4. Tekst w sam raz dla moich rodziców. Przyzwyczaili się do mnie, bardzo spokojnego dziecka, a przy moim bracie, małym chochliku, nie dają sobie rady :/

  5. Uważam, że najważniejsza jest konsekwencja i zachowanie spokoju czyli opanowanie. I o ile z tym pierwszym nie mam żadnego problemu, o tyle to drugie duuuużo mnie kosztuje 😉

  6. Mój synek ma dopiero 2 latka, a od samego początku był bardzo temperamentnym dzieckiem wymagającym naszej uwagi. Ma swoje zdanie i potrafi pokazać pazurki, aż się boję co będzie dalej… 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *