niedziela, 17 października, 2021

Błatnia – Beskid Śląski

Wejście na Błatnią, to była niespodziewanie wielka wyprawa. Zaczęło się tak jak zawsze, czyli znalazłam miejsce, do którego chcemy dotrzeć (u nas to ja szukam i organizuję wszystkie nasze wypady) i oczywiście szlak, który nas tam zaprowadzi. Mieliśmy iść szlakiem czarnym z Brenna Centrum. Pojechaliśmy samochodem, ale Dawid zatrzymał się w innym miejscu, poklikał na telefonie i powiedział, że wysiadamy i ruszamy tutaj. No, okej, pomyślałam. Może znalazł lepsze wejście.

Ruszyliśmy.

Szlak Wspomnień

Weszliśmy na ulicę Armii Krajowej, szliśmy wśród zabudowań, i pieliśmy się pod górę. Zabudowania się skończyły, droga była stroma. Szło się ciężko w 28-mio stopniowym upale.

Dzieci zatrzymywały się, żeby zajadać jeżyny.

W pewnym momencie weszliśmy na Szlaku Wspomnień, który przybliża historie Brennej.

Przy tablicy opisujące historię Brennej w okresie II wojny światowej znajduje się pomnik upamiętniający śmierć partyzantów.

Ruszyliśmy dalej Szlakiem Wspomnień, było stromo. Nie ma się co dziwić, ponieważ jest to szlak czerwony.

Odpoczynki były potrzebne.

Szło się ciężko, ale w końcu dotarliśmy do kolejnego punktu Szlaku Wspomnień, mianowicie do Krzyża Zakochanych.

Krzyż upamiętnia miłość zamożnej panny Elżbiety i ubogiego młodzieńca Artura. Niestety nie było im dane żyć razem długo i szczęśliwie.

Ostatni przystanek Szlaku Wspomnień, który minęliśmy to Pasterstwo w Brennej.

Na dziko

Tutaj powinniśmy schodzić w dół, jeśli szlibyśmy Szlakiem Wspomnień. Jednak my przecież chcieliśmy na Błatnią, więc ruszyliśmy dalej z nadzieją, że zaraz znajdziemy tam jakiś szlak.

Droga była cudowna i widoki piękne.

W oddali widać było Skrzyczne.

Błatnia

Doszliśmy do Błatnej (Góra Błotna, 917 m n.p.m.) – szczyt górski w grupie Klimczoka w Paśmie Wiślańskim Beskidu Śląskiego.

Pierwotna nazwa góry używana przez miejscową ludność, brzmiała zapewne Błotny. W 1571 wymieniana była w dokumentach niemieckich jako Berg Blatin, później w pismach czeskich jako Blatny lub Blatna. Na mapach austriackich z początku XX wieku szczyt figuruje jako Blatny. Po I wojnie światowej ustaliła się na długo nazwa Błatnia, gwarowo Błatnio.

Widok z Błatniej jest piękny, warty każdego wysiłku.

I zadowolenie jest niesamowite.

Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy do schroniska.

Schronisko na Błatniej

W schronisku zjedliśmy kiełbaski. Na nic więcej nie było nas stać, ponieważ można tam płacić tylko gotówką.

Dzieci posty przybić sobie pieczątki ze schroniska.

A na odchodne Staś jeszcze się ochłodzi.

Schodzimy  na dół

Jak zbieraliśmy się do zejścia popatrzyłam na kierunki. Naszego tam jakoś nie było. Do schroniska powinniśmy dojść z zupełnie innej strony. Teraz powinniśmy schodzić zielonym szlakiem do Brennej Centrum. Poszliśmy jednak drogą, którą przyszliśmy ponieważ mieliśmy tam zostawiony samochód.

Na szczycie zrobiliśmy sobie jeszcze zdjęcia w trawach.

I ruszyliśmy.

Przez całą drogę mówiłam, że ten szlak jest źle oznaczony, że praktycznie nie ma żadnych znaków.

Co spowodowało, że zeszliśmy na inną drogą niż weszliśmy.

Było jeszcze trudniej niż pod górę.

Ale nie traciliśmy dobrych humorów.

W końcu udało nam się zejść na dół.

I wyszliśmy oczywiście w innym miejscu niż weszliśmy. Przygoda była i nauczka też. Najważniejsze, że dotarliśmy cali, i że dzieci zadowolone.

Po powrocie zaczęłam analizować jak to wszystko się stało. Zaczęło się od tego, że weszliśmy nie w tym miejscu gdzie trzeba. Powinniśmy byli wejść tam gdzie widzicie zieloną flagę, żółta, to nasz cel, czyli Błatnia. A my weszliśmy nieopodal szlaku czerwonego, który widzicie na mapie. Weszliśmy od lewej strony, a jak się skończył to poszliśmy dalej do góry. Jak wracaliśmy, to ze szlaku wyszliśmy ulicą Lachy Dolne, czyli czerwonym szlakiem po lewej stronie.

 

Dawid porostu sprawdził drogę na mapach Google. Zobaczył, że jest droga i tak poszliśmy. Droga była, jednak nieco na dziko.

Pisze o tym ku przestrodze, aby dokładnie sprawdzać wszystko. Dla nas to jest nauczka. Lepiej wybierać jednak szlaki, sprawdzone i bezpieczne.

A na Błatnią i tak warto się wybrać.

 

coolpakiJoanna Kołpak – Coolpak

Jeśli spodobał Ci się mój wpis udostępnij go proszę, klikając UDOSTĘPNIJ.

Polub moją stronę na Facebooku www.facebook.com/coolpaki

Zajrzyj na mój Instagram www.instagram.com/coolpaki.pl

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Koniecznie przeczytaj

Ogród Bajek Międzygórze

Jak gdzieś jedziemy, to chcemy wykorzystać spędzony czas jak najbardziej efektywnie i jak najwiecej zobaczyć. Tak też było w trakcie naszej wizyty w Międzygórzu,...

Dolina Kościeliska

Dolina Kościeliska, to chyba najcześciej odwiedzane przez turystów miejsce w Tatrach. Dopóki nie zrobiłam na instagramie ankiety z pytaniem "Kto był w Dolinie Kościeliskiej?"...

Wodospad Wilczki Międzygórze

Byliśmy w kolejnym pięknym miejscu. Z jednej strony zastanawiam się dlaczego tam jeszcze nie byliśmy, a drugiej wiem, że jest tyle cudownych miejsc w...