wtorek, 27 lutego, 2024

Kiedyś byłam sama

Pamiętasz ten moment, kiedy dowiadujesz się, że jesteś po raz drugi w ciąży? Ciąży planowanej i wyczekiwanej, a może nieplanowanej, ale powodującej, że kąciki twoich ust uniosły się do góry.

Pamiętasz ten moment kiedy podzieliłaś się tą informacją z tatą dziecka?

I w końcu pamiętasz ten moment, w którym wspólnie zdecydowaliście, że nadszedł ten czas, kiedy chcecie  poinformować Wasze dziecko, że będzie miało rodzeństwo?

Przez cały okres ciąży oswajacie je z tą myślą. Mówicie, że w brzuszku mieszka jego braciszek bądź siostrzyczka. Razem głaszczecie brzuszek, mówicie do niego i oglądacie zdjęcia z USG. Rozmawiacie, na temat rodzeństwa, że fajnie je mieć. Mówicie, że jest się wtedy z kim bawić, wygłupiać …

Ani razu nie wspominacie o tym, że będziecie mieć mniej czasu dla niego na zabawy, wygłupy, przytulanie. Nie tłumaczycie, że część swojego czasu z Wami musi oddać bratu, siostrze. Nie mówicie, że będą zdarzać się też kłótnie, chociażby o ulubioną zabawkę.

Po raz pierwszy dociera do niego, że coś się zmienia kiedy chce Ci wskoczyć na ręce, chce byś się z nim kręciła tak jak kiedyś, i słyszy „Kocham Cię, ale teraz nie mogę cię nosić na rękach i wygłupiać się tak jak kiedyś”. Kiedy idziesz do szpitala z jednej strony cieszy się, że w końcu będzie miało to wspaniałe rodzeństwo, a z drugiej dotkliwie odczuwa brak Twojej obecności.

I w końcu jest! Jest już mama i jest braciszek. Najwspanialszy, najcudowniejszy, najpiękniejszy i najmądrzejszy braciszek. Pękasz z dumy jak słyszysz te słowa. Masz wspaniałe dzieci. Masz prawda? Nie ważne czy to dziewczynki, chłopcy czy może dziewczynka i chłopiec. Są najwspanialsze, i to się liczy.

Ja mam. I bardzo się wzruszyłam jak usłyszałam, te słowa z ust Tosieńki. Sama często do niej mówiłam te słowa. Mówiłam, że to ona jest najwspanialsza, najcudowniejsza, najpiękniejsza i najmądrzejsza. Jak pojawił się Stasiu dodawałam jeszcze, że ona jest naj, naj, naj … moją córeczką, a Staś jest naj, naj, naj … moim syneczkiem. Tosieńka była bardzo za Stasiem.

Pamiętam, jak moja siostra powiedziała mi jak dowiedziała się, że jestem w drugiej ciąży, że szkoda jej Tosi. Odpowiedziałam jej wtedy, że tak samo będę kochać Tosie jak i Stasia. I kocham, ale niestety życie mnie zaskoczyło. Z resztą nie pierwszy raz 😉

Z czasem też zrobiło mi się szkoda Tosi, bo mimo usilnych starań nie byłam w stanie poświęcić jej tyle czasu ile bym chciała, a może raczej ile ona by chciała. I mimo, że nadal mówiła jaki to Stasiu jest cudowny, to jednak widziałam, że odbija się na niej ta mniejsza ilość czasu, którą ze mną spędzała. Może nawet nie chodziło o ilość, ale o jakość tego czasu.

Dopominała się mojej uwagi jak karmiłam Stasia. Staś zasypiał już przy cycuszku, a ona przychodziła i pytała o coś, albo zaczynała coś opowiadać. Staś się budził, Tosia wychodziła. Tłumaczyłam jej, że jak tylko Stasiu zaśnie, to do niej przyjdę i będę tylko dla niej. Po czym za chwilę sytuacja się powtarzała, i znów, i znów. A potem to ja stawałam się rozdrażniona i zabraniałam jej przychodzić do pokoju, w którym karmiłam.

Taka sytuacja trwała zdecydowanie za długo. Zastanawiałam się jak ja rozwiązać, bo wiedziałam, że Tosieńka cierpi.

Zrobiłam eksperyment. Tosia przychodziła do nas jak karmiłam Stasia. Zaczęłam z nią rozmawiać na tematy, które poruszała. Staś oczywiście w takich okolicznościach porzucał chęć na spanko. Trudno. Trwało to kilka dni. W tym czasie Staś nie miał drugiej popołudniowej drzemki. Nie potrafił zasnąć jak my rozmawiałyśmy. Ale za to Tosieńka odczuła większe zainteresowanie sobą i któregoś dnia po prostu nie przyszła do nas na pogaduchy 😉 Stasieniek zasnął i wtedy ja poszłam do niej. I od tego czasu tak to wyglądało.

A teraz nastał czas kłótni o zabawki … 😉

Kiedyś Tosieńka była sama, teraz ma brata i kocha go naj, naj, naj …, a on kocha ją. To widać.

Na szczęście już wszyscy się dotarliśmy. Staś już jest dużym chłopcem 😉 i mogę teraz spokojniej  dzielić moim czasem między dzieci, bo ciągle każde z nich potrzebuje jednak osobnej uwagi.

U mnie było tak. A jak było u Ciebie?

19 KOMENTARZE

  1. Ja bardzo się cieszę, że postaraliśmy się o brata dla Adamskiego i pękam z dumy, gdy sobie pomagają, okazują miłość i wsparcie, ale też serce mi pęka gdy kłócą się o coś i sprawiają wrażenie jakby się nienawidzili. Wiem, że to w rodzeństwie normalne i wiele pomogła mi zrozumieć książka 'Rodzeństwo bez rywalizacji’, ale i tak to najgorsze momenty mamy braci 😉

  2. Ciężko mi wypowiedzieć się w tej kwestii, mam na razie jednego maluszka 😉 Za to jestem najstarszą siostrą – mam dwójkę młodszego rodzeństwa i jakoś nie mam traumy, że miałam mniej mamy, gdy się pojawili się na świecie 😉

    • Bo to chyba my rodzice bardziej przeżywamy. Dziecko z czasem zapomina, bo im drugie starsze, tym mniej już absorbujące i można ten czas podzielić w miarę równo.

  3. Ja mam jedno dziecko, a w dzieciństwie byłam tą najmłodszą. Wyczekiwaną przez mamę i, z początku, nieco „znienawidzoną” przez starszych braci. Tak jest moja mała perspektywa:)

  4. Mimo, że mnie taka sytuacja jeszcze nie dotyczy to lubię czytać takie teksty. Dają mi jakąś większą wyobraźnię na temat tego z czym być może wiąże się moja przyszłość i rodzina 🙂

  5. To jeszcze przede mną. Obecnie mam córkę i zastanawiam się, jak to będzie , gdy pojawi się rodzeństwo. To bardzo ważne , co piszesz – by poświęcić czas również dla pierwszego dziecka. Ono również to przeżywa i czuje całą sytuację. Mam nadzieję, że uda mi się to wszystko w przyszłości pogodzić 🙂

  6. Jeszcze niedawno chciałam mieć drugie dziecko jak najszybciej, bo tak. Aktualnie przy dwuletnim synu, myśl o drugim dziecku została oddelegowana na okres minimum „jeszcze trzy lata”. Nie wiem czy syn dałby radę zaakceptować rodzeństwo, już teraz jest wojna kiedy opiekuję się ponad rok młodszą od niego chrześnicą, bo akurat w tym czasie, to on potrzebuje mnie jeszcze bardziej niż zwykle. Cieszę się, że są takie sytuacje jak u was, ja chyba nie miałabym tyle cierpliwości…

  7. Pamiętam tą chwilę jak dziś. U nas przeszło wszystko super. Starsza zakochała się w malutkiej i do tej pory nie było chwili zazdrości czy jakiegoś buntu. Mocno ją angażowałam we wszystko, nie odpychałam, pozwalałam się na zbliżenie i to myślę sporo ułatwiło sprawę.

  8. Boje sie, ze kiedys, kiedy w koncu uda sie stworzyc rodzenstwo, bede miala wyrzuty sumienia, ze mam kolejne malenstwo do kochania i swiat trzeba bedzie podzielic. Ale podobno .ilosc sie mnozy 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Koniecznie przeczytaj