środa, Sierpień 21, 2019

Mamusiu, opowiem ci bajkę

Staś już dawno zasnął. Teraz Tosieńka zasypiała wtulona w moje ramiona. Ten czas przed snem, to jeden z najprzyjemniejszych momentów dnia. I nie chodzi tylko o samo przytulanie, ale głównie o rozmowy mamy z córką. To wtedy najwięcej dowiaduję się o tym co wydarzyło się tego dnia w życiu moich dzieci, szczególnie w tych momentach, w których nie było mnie blisko nich.

Rożne to są opowieści czasami smutne, czasami radosne, a innym razem takie po których czuję dumę, że mam tak cudowne dzieci.

I choć uwielbiam te momenty, to jak za bardzo już  przedłużają się te nasze wieczorne rozmowy, to zaczynam je wyciszać. Tutaj szczególnie Tosieńka wiedzie prym. Mogłaby tak mówić i mówić, a ja mogłabym słuchać i słuchać, gdyby nie dwa drobne szczegóły. Następnego dnia trzeba rano wstać, a nawet jak moje dzieciaczki idą szybko spać, to i tak ciężko im się wstaje. Poza tym jak Tosia i Staś zasną, ja umykam do pracy. Często jednak jest tak, że jak leżę pomiędzy moimi skarbami sama zaczynam odpływać w błogą krainę snu, i wtedy zaczyna się walka z sennością, którą niestety często przegrywam.

Tak było i tego dnia. Kilka razy padały słowa “Śpij już Tosieńko, bo jutro będzie Ci ciężko wstać”. Nie robiło to wielkiego wrażenia na mojej córeczce, i buzia nadal jej się nie zamykała:
– Mamusiu, a zaśpiewasz mi kołysankę?
– Tosieńko, już tak długo śpiewałam wam kołysanki.
– Mamusiu, a opowiesz mi bajkę?
– Jestem zmęczona Tosieńko. Czytaliśmy już bajki przed snem. Śpij już.
– Mamusiu, to ja ci opowiem bajkę.

Zgadzam się. Wiedziałam, że wydłuży to nasze zasypianie, ale sama będę mogła trochę odetchnąć.

Bajka mojej córeczki

Dawno, dawno temu, za górami i lasami żyła sobie mamusia i tatuś. Byli szczęśliwi, bo mieli córeczkę i synka. Kochali te swoje dzieci. Mamusia dużo pracowała, musiała robić wszystko sama, i nie miała czasu na zabawy z dziećmi. Tatuś też pracował, a jak nie pracował, to grał na komórce, i czasami krzyczał na dzieci.

 

Na tym skończyła.

Zamarłam. Bajka nie była długa, ale była bardzo wymowna. Jakże zupełnie inaczej ja to widziałam. Widziałam tę mamę, która dużo pracuje, która sprząta, gotuje, i dba o dzieci, o rodzinę. Widziałam też mamę, która stara się jak najwięcej czasu spędzać z dziećmi, chodzić z nimi na spacery, wynajdować im różne zabawy. Widziałam mamę, która idzie z dziećmi na lody, albo piecze z nimi ciasteczka. Widziałam mamę, która przytula, całuje i rozmawia.  I widziałam jak zasypia z dziećmi w łóżku po ciężkim dniu.

Widziałam też tatę, który znikał  czasami na kilka dni w pracy, a jak wracał to był zmęczony. Siadał z telefonem w ręce i grał. Był niewyspany, poddenerwowany i krzyczał na dzieci. Nie miał dla nich czasu.

Bajka Tosieńki dała nam dużo do myślenia. Pokazała jak różnie, te same rzeczy, widzą dorośli i dzieci, jak to odczuwają, a co zwracają uwagę.

To były wakacje. Miałam nadzieję, że jak dzieci wrócą do przedszkola zmienią się ich, a raczej Tosieńki, odczucia. Nie będzie widziała ciągle zapracowanej mamy. Gdy mama będzie pracować, to ona będzie bawić się i uczyć w przedszkolu. A potem? Potem, to już jak ustalimy: zabawa, plac zabaw, rolki, rower, lody, wycieczki czy też oglądanie bajek. Możliwości jest mnóstwo.

A i tatuś? Tatuś jest spokojniejszy, bo dokonał zmian i już się wysypia, i może spędzać z nami całe popołudnia.

Już niejednokrotnie ktoś mi mówił, że od Tosieńki i Stasia bije radość. I ja też to widzę. Często mówiłam Antonince, że ma w oczach ogniki szczęścia. Można się uśmiechać, ale uśmiech nie zawsze oznacza szczęście. Szczęście po prostu widać w całej twarzy, w całej postawie.

Byłam pewna, że dajemy naszym dzieciom to co najlepsze, a okazało się, że dajemy im za mało. Za mało …. wspólnie spędzonego czasu.

 

 

14 KOMENTARZE

  1. Poruszające.
    Ja też opowiadałam bajki moim rodzicom, ale dotyczyły raczej sytuacji w szkole. Oni też czasem opowiadali mi bajki o sobie 🙂 Pamiętam jedną bajkę mojego taty, pewnie on sam jej już nie pamięta, a dla mnie była niesamowicie cenna 🙂 To była bajka o dziewczynce, która miała sklep i o chłopcu. który przyszedł do tego sklepu, by coś kupić.

  2. Dzieci zawsze potrafią powiedzieć co czują w najprostszy sposób, ale z drugiej strony jest to najwymowniejszy sposób przekazania informacji. Dobrze, że nie zostawiłaś tego jak było tylko starasz się coś zmienić?

  3. To prawda czasem dzieci potrafią nam uświadomić, że mimo iż wszystko na pierwszy rzut oka jest dobrze, to czegoś im brakuje, że widzą świat inaczej niż my. Dobrze jednak, że córeczka Ci o tym powiedziała 😉

  4. Dzieci w najmniej oczekiwanym momencie dają nam znać czego im najbardziej potrzeba. Syn też kiedyś powiedział, że ma jedno marzenie – żeby tata wreszcie się z nim pobawił. Mąż miał łzy w oczach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Koniecznie przeczytaj

video

Poszukiwanie idealnego plecaka do szkoły

Mimo, że jeszcze są wakacje coraz częściej pojawia się u nas temat szkoły. Tosieńka mimo, że chodząc do przedszkola często wspominała o tym, że...

„Wyrośnie z tego, ma jeszcze czas” – czyli dwa słowa o profilaktyce rozwojowej

Tym razem tekst gościnny, do którego przeczytania zapraszam was razem z Panią Izabelą Spychał, która jest pedagogiem, logopedą, terapeutą Metody Krakowskiej oraz terapeutką Integracji...

Spływy Kajakowe Turawa

Czy warto wybrać się na spływ kajakowy z mniejszymi dziećmi? Czy dadzą radę i nie zanudza się na takim spływie? Przy okazji relacji z...